Jako naukowcom i inżynierom zdarza nam się raz na jakiś czas wpaść na innowacyjny wydawałoby się pomysł. Warto w takim momencie rozważyć objęcie naszego pomysłu ochroną. Zanim jednak ruszymy lokomotywę prawną procesu zgłaszania patentu, warto upewnić się jaki jest stan techniki, aby para nie poszła w gwizdek. Sprawa wydaje się dość prosta, gdyż w czasach cyfryzacji dokumentacji patentowej dostęp do informacji na temat zgłoszonych wynalazków i wzorów użytkowych jest równie łatwy jak szukanie nowego przepisu na ciasto z pomocą wyszukiwarki Google. Gdy jednak w grę wchodzi ograniczony czas na realizację badania stanu techniki, co najczęściej wynika z terminów na składanie wniosków o przyznanie dofinansowania, należy zastanowić się, jak takie badanie przeprowadzić w sposób szybki i jednocześnie wyczerpujący. Prowadząc badanie stanu techniki chcielibyśmy uniknąć konieczności przeglądania zbyt wielkiej liczby dokumentów (wysoka precyzja wyszukiwania), ale jednocześnie mieć poczucie, że nie przeoczyliśmy patentów istotnie zbliżonych do naszego pomysłu (wysoka czułość wyszukiwania).

Najbardziej intuicyjnym podejściem jest prowadzenie poszukiwań w wybranych bazach patentowych z wykorzystaniem słów kluczowych i ich odpowiednich kombinacji. Tego typu podejście niesie jednak ze sobą pewne niedogodności lub wręcz niebezpieczeństwa. Wyszukiwanie poprzez słowa kluczowe w pełnej treści dokumentacji patentowej prowadzi najczęściej do małej precyzji wyszukiwania, ponieważ słowa te mogą pojawiać się w opisie dotychczasowego stanu techniki (ang. prior art, state of the art) lub przywoływanej literaturze, czyli nie mieć bezpośredniego związku z przedmiotem naszych poszukiwań. Przekłada się to więc na małą precyzję poszukiwania i konieczność odsiania znacznej części jego wyników. Z drugiej zaś strony zbyt szczegółowo określona kombinacja słów kluczowych niesie ze sobą ryzyko pominięcia wyników dla nas istotnych. W kontekście opierania poszukiwań na słowach kluczowych warto mieć również na uwadze, iż w różnych dziedzinach nauki i techniki, jak też w różnych okresach historii, stosowana jest mniej lub bardziej zróżnicowana nomenklatura. Wiąże się to z ryzykiem przeoczenia istotnego dla nas patentu, który dla przykładu został zgłoszony przed 30 laty przez specjalistę z innej dziedziny.
Jaka jest zatem alternatywa? Większość specjalistów prowadzi swoje poszukiwania w sposób klasyfikacyjny, tzn. ograniczając ich zakres do określonych grup tematycznych, do których przyporządkowane są patenty. Punktem wyjścia jest zapoznanie się z Międzynarodową Klasyfikacją Patentową (MKP, ang. IPC) oraz bardzo do niej zbliżoną Wspólną Klasyfikacją Patentową (ang. CPC) w przypadku prowadzenia poszukiwań amerykańskich patentów. Klasyfikacje te posiadają kilkupoziomową strukturę hierarchiczną a ich najniższy poziom stanowi podgrupa. Istotą wyszukiwania klasyfikacyjnego jest identyfikacja podgrup, w które wpisuje się nasz pomysł i ograniczenie się do prowadzenia badań w ich obrębie. Proces identyfikacji interesujących nas podgrup może być przeprowadzony na różne sposoby. Można na przykład dokonać identyfikacji na podstawie analizy definicji poszczególnych poziomów klasyfikacji (selekcja negatywna). Innym sposobem jest analiza statystyki dotyczącej pojawiania się najważniejszego słowa kluczowego określającego nasz pomysł w obrębie poszczególnych grup/podgrup klasyfikacji (opcja dostępna w niektórych bazach). Po stworzeniu listy interesujących nas podgrup można przystąpić do analizy zaklasyfikowanych do nich patentów. Jeżeli ich liczba jest mimo wszystko duża (kilkaset lub nawet kilka tysięcy) należy rozważyć przesianie wyników z użyciem możliwie najmniejszej liczby słów kluczowych. W przypadku kombinacji słów warto w sposób świadomy stosować odpowiednie operatory logiczne, właściwe dla danej bazy (AND, OR, NOT, ANDNOT itp.).
W końcu przychodzi moment na analizę uzyskanych wyników. Aby zrobić do szybko i skutecznie polecam kilkustopniową selekcję negatywną. Podczas pierwszego etapu selekcji proponuję przeanalizować jedynie pierwszą stronę dokumentu. Jeżeli dokument w sposób ewidentny nie jest zbliżony do naszego rozwiązania możemy go z czystym sumieniem odznaczyć z naszej listy. Podczas drugiego etapu należy przyjrzeć się zastrzeżeniom, rysunkom i ewentualnie opisowi rozwiązania. W ostatnim etapie dla patentów najbardziej relewantnych warto zanotować informacje o pozycjach cytowanych i cytujących, oraz podgrupach, w których sklasyfikowano patent, a których do tej pory nie przeszukiwaliśmy.
Poszukiwania powinny być prowadzone dopóty nie natrafimy na dokument, którego zastrzeżenia praktycznie wykluczają możliwość zastosowania ochrony naszego pomysłu. Jeżeli ma to więc nastąpić, to najlepiej na początkowym etapie badania stanu techniki. Moim zdaniem warto więc zacząć od własnego podwórka, czyli w naszym przypadku od poszukiwań w obrębie polskiej dokumentacji patentowej (bazy Register Plus i Espacenet), dalej w europejskiej (Espacenet), a następnie światowej (Patentscope). Choć Patentscope, czyli baza Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (ang. WIPO) jest jednym z najbardziej kompletnych repozytoriów, warto poszerzyć podjęte w nim poszukiwania o wybrane krajowe bazy. Może się bowiem zdarzyć , że treść patentów nieanglojęzycznych nie zostanie zbyt trafnie przetłumaczona przez inteligentny system wyszukiwawczy lub, że patent krajowy nie został właściwie sklasyfikowany w ramach IPC lub CPC. Jeżeli czas na to pozwala, polecam dodatkowe przeszukanie baz:
· Amerykańskiego Urzędu Patentowego (ang. USPTO) – PatFT (patenty przyznane) i AppFT (zgłoszenia);
· Baza Chińskiego Urzędu Patentowego (ang. CNIPA);
· Niemiecka DEPATISnet;
· Japońska J-PlatPat.
Nie jest to oczywiście lista wyczerpująca. Jednakże, najczęściej wyniki poszukiwań w bazach krajowych dublują się z wynikami poszukiwań prowadzonych w bazach międzynarodowych, więc można je traktować jako dodatkowe badanie utwierdzające nas, że planowane przez nas zgłoszenie nie będzie stanowiło wyważania otwartych drzwi. Alternatywnie lub uzupełniająco do poszukiwań prowadzonych w Patentscope i Espacenet można przeprowadzić kwerendę w bazach otwartych (np. Google Patents) lub komercyjnych (np. PatBase). Przeszukiwanie krzyżowe (z wykorzystaniem różnych baz, oferujących różne funkcjonalności) zwiększa naszą pewność co do tego, że nie pominęliśmy patentu bardzo zbliżonego do naszego pomysłu.
Reasumując podczas badania stanu techniki w obrębie baz wynalazków i wzorów użytkowych warto, moim zdaniem, kierować się następującymi wytycznymi:
· Prowadzić poszukiwania przede wszystkim w sposób klasyfikacyjny;
· Stosować kilkustopniową selekcję negatywną wyników poszukiwań;
· Wykorzystać do tego celu różne bazy (krajowe, międzynarodowe, otwarte lub komercyjne).
